czwartek, 5 lutego 2015

To co najważniejsze....

W ubiegłym tygodniu jeden z moich nauczycieli, miał wizytę u lekarza i poprosił o zastępstwo koleżeńskie... Ja przyszłam do klasy CE1 na lekcję plastyki i przy całym zamieszaniu ubiegłego tygodnia, nie miałam czasu wyszukać jakiegoś ambitnego tematu, realizowanego w jakiejś oryginalnej technice, więc skorzystałam ze standardów.
Zadałam temat: RODZINA!
Większość dzieci zaczęła liczyć na palcach ile osób musi narysować, niektórzy od razu przystąpili do dzieła, tylko Robert chwycił się za głowę, posmutniał i powiedział:
-MAWA TI MBI! (Oj ja biedny!)
-Robert, co się stało?
-Plastyka trwa tylko pół godziny, a nas w domu jest 24 i nie zdążę wszystkich narysować, a co dopiero pokolorować...
-Nic się nie martw, będziesz mógł dokończyć na następnych zajęciach...
I od razu uśmiech wrócił na jego twarz!

Nie jest biedny dlatego, że czasem nie wystarczy dla niego jedzenia, nie jest biedny dlatego, że z dwoma młodszymi braćmi ma na spółkę jedne buty, które  już go trochę cisną, jest biedny, bo może z braku czasu pominąć kogoś, kto jest dla niego Najbliższy, Najważniejszy... I to jest BOŻE MYŚLENIE....


piątek, 30 stycznia 2015

"...najważniejsze tak prędkie że nagle się staje...."

"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą..."

Chyba nikomu nie jest obcy ten cytat z wiersza ks. Jana Twardowskiego i chyba nikt nie może powiedzieć, że temat śmierci jest mu obojętny...
"Ludzie odchodzą szybko" i jak jeszcze?? 
Czasami odchodzą po cichu, a czasami w wielkim szumie.... czasami odchodzą samotni, a czasami otoczeni bliskimi, czasami odchodzą we śnie, czasami w chwili w której się najmniej spodziewają, nagle... czasami przygotowani oczekują na śmierć, ale tak właściwie czy to na nią oczekują... nie sądzę...

Od kiedy przyjechałam do Afryki, zastanawiałam się czy jest coś, czym różni się śmierć w Europie od tej w Afryce i odpowiedź którą znalazłam, ciągle jeszcze nie jest pełna, a może po prostu mnie nie satysfakcjonuje.... nie wiem... Jest chyba taka sama z drobną tylko różnicą, w Europie, w krajach, w których rozwój nauki i techniki jest bardziej zaawansowany, czasem można na chwilę "oszukać" śmierć, albo "poprosić" żeby jeszcze chwilkę poczekała...u nas nie, przychodzi i ...

"...najważniejsze tak prędkie że nagle się staje...."

NAJWAŻNIEJSZE- spotkanie, wyczekiwane przez całe życie, droga, która wiedzie do bram NIEBA....


We wtorek przyszła po Tatianę... uczennicę naszej szkoły... Tatiana miała 13 lat, chodziła do przedostatniej klasy, mieszkała w pobliskiej wiosce, była jedyną dziewczynką w domu, pozostali to chłopcy, była tancerką i należała również do Legionu Maryi... Przyszła w czwartek, zwolnić się z lekcji, bo nie czuła się najlepiej, w niedzielę trafiła do szpitala... w poniedziałek byłam u Niej z cukierkami... we wtorek rano była u Niej śmierć... Jeden z nauczycieli pojechał do wioski zapytać o której będzie pogrzeb.... Potem wspólna modlitwa z uczniami... Katecheza w każdej klasie o życiu wiecznym, o niebie, o przyjaźni dla której śmierć nie jest granicą i... W południe przyszli Jej Bracia zaprosić na pogrzeb... Tradycyjnie zanosi się rodzinie zmarłego jakieś wsparcie, trochę cukru, ryżu, drewno do kuchni... Poszliśmy z najstarszymi uczniami... leżała w swoim łóżku, w swojej chustce Legionerskiej, przy łóżku stała trumna, pusta, z kłódką, taką jaką się drzwi zamyka, bo przecież to były drzwi, które zamykały się na ziemi a otwierały w niebie.... Włożyłam Jej do trumny różaniec... Wyszliśmy na dwór, z jednej strony trumny siedziała Mama domu chleba, z drugiej mama domu słowa, domu mądrości... 

Tuż przed zamknięciem trumny Mama prosiła:

-Zrób mi zdjęcie z moją Córką, nie mam Jej zdjęcia.
-Dam Ci zdjęcia, które mam w szkole.
-Ale ja chcę mieć zdjęcie z Nią, chociaż teraz...
Zrobiłam...

Potem Mama powiedziała...
-Mo kiri ndzoni, molenge ti mbi, na da ti Baba Nzapa... (Wracaj dobrze, dziecko moje, do domu Boga Ojca)...
I zamknęli trumnę, katechista opowiedział historię życia sakramentalnego i zaangażowania Tatiany w życie parafii, poprosił moich uczniów o poprowadzenie modlitwy i ...... 

 "...żeby widzieć na prawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć..."
WSTAWIAJ SIĘ ZA NAMI!

piątek, 12 grudnia 2014

Wzruszyło was kiedyś 5 zł?




Mnie dzisiaj po raz pierwszy, choć muszę przyznać, że od jakiegoś czasu darzę tę monetę pewnym sentymentem. A mianowicie bliska mojemu sercu Osoba, zaczęła zbierać 5- złotówki, które dostawała w sklepach jako resztę z zakupów, albo, które pojawiały się w jej portfelu przy innych okolicznościach. Odkładała, a gdy uzbierała się niezła sumka wykorzystywała je na coś wyjątkowego i tak też zwiedziła kawałek świata, nabyła kilka rzeczy, którymi cieszy się do dzisiaj.... Przy pewnej okazji podzieliła się z moją Mamą tym pomysłem... a Mama z nami... i tak też "dzięki tym monetom", jestem zaszczepiona na kilka tropikalnych chorób i mam piękną górską kurtkę;-)
Ale wróćmy do pytania.... Dzisiaj rano Ksiądz Augustino przywiózł mi 8 paczek, które przyleciały samolotem wojskowym, paczek z prezentami dla moich dzieci.... za niektóre nie wiem nawet komu dziękować.... Bóg wie.... i tak nie mając czasu na nic, jak to w przedświątecznym ferworze bywa dostaliśmy jeszcze jedno dodatkowe zadanie, rozpakować kartony.... Z moimi pomocnikami bywa to trudne, zwłaszcza segregacja, bo Oni zamiast szybko ogarnąć każdą rzecz na swoje miejsce, oglądają podziwiają, zachwycają się i jeszcze wiele innych pozytywnych uczuć towarzyszy tej pracy, która potrafi się ciągnąć w nieskończoność... ale nieskończoność pełna radości jest przecież celem naszego życia....;-) Tym razem było jeszcze trudniej, bo dostaliśmy 2 kartony przepięknych książek, a zachwyt towarzyszył przekładaniu każdej kolorowej kartki z osobna.... Gdy dotarliśmy do pudełka z plecakami w jednym z nich znalazłam dwie pięciozłotówki.... czyli w przeliczeniu na euro, 2,5 E, w przeliczeniu na nasze cfa 1,650, a w przeliczeniu na ŻYCIE: 16 chlebów, albo leczenie na malarię dla jednego dziecka, 1,5 kuwety manioku, czyli jedzenie dla jednej wielodzietnej rodziny na 3 dni, albo 1,5 litra benzyny, albo jedne porządniejsze klapki, albo 16 zeszytów...
Kochani dziękuję za każdy grosz.... w przeliczeniu na życie to.... NIEBO!

sobota, 25 października 2014

Z dyrektorskich dylematów...

Co robią moi uczniowie w szkole w sobotę o 12:00???
Na proste pytania udzielają prostych odpowiedzi;-D
-Co robicie jeszcze w szkole?
-Zbieramy termity, pomyśleliśmy, że skoro ty nie przepadasz za nimi, nie będziesz miała nic przeciwko jak zjemy te z twojej posesji....
-A zjecie wszystkie na raz, czy potrzebujecie jakiś pojemniczek?


 Takich Uczniów, życzę każdemu nauczycielowi....

Wyścig z deszczem...



Czy kobieta może przegrać wyścig z nadchodzącą ulewą???
W żadnym wypadku!; bo albo dojedzie do celu przed nawałnicą, albo po prostu zmoknie i będzie musiała się przebrać, a przecież zmiana garderoby nie jest dla kobiety przegraną, a może być wręcz nagrodą i niewinnym usprawiedliwieniem próżności;-D
Powoli kończy się pora deszczowa, w wiosce mówią, że jeszcze 2 tygodnie, góra miesiąc... Po prawie półrocznym bezsilnym i bezskutecznym denerwowaniu się na niewinne, a wręcz pożyteczne krople z nieba, które zmieniają czasem misternie ułożony harmonogram dnia, postanowiłam zawrzeć przymierze pokoju i zaprzyjaźnić się z deszczem... Pierwsze przysłowiowe koty za płoty, a w nagrodę mam piękne zdjęcia...
Właściwie miałam, do czasu kiedy byłam szczęśliwą posiadaczką mojego dysku, teraz jest on w posiadaniu innego szczęśliwego (mam nadzieję) posiadacza;-D 


To ocalało bo było zapisane w innym folderze, czasem bałagan ratuje życie;-)

czwartek, 31 lipca 2014

...JEŚLI TYLKO BĘDZIE POKÓJ...

Pe­wien in­diański chłopiec za­pytał kiedyś dziadka:

- Co sądzisz o sy­tuac­ji na świecie?

Dziadek odpowiedział:

- Czuję się tak, jak­by w moim ser­cu toczyły walkę dwa wil­ki. Je­den jest pełen złości i niena­wiści. Dru­giego prze­pełnia miłość, prze­bacze­nie i pokój.

- Który zwy­cięży? - chciał wie­dzieć chłopiec.

- Ten, które­go kar­mię - od­rzekł na to dziadek.
-Pojedziemy znowu na ryby???
-A w przyszłym roku też będą kolonie???
-Kiedy rozpocznie się szkoła???
-Wiesz, chciałbym, żeby w końcu, odpowiedzi na każde z naszych pytań o przyszłość nie zaczynały się od słów: "jeśli tylko będzie pokój"....

czwartek, 3 lipca 2014

Dialog międzyreligijny...



Jedna z moich muzułmańskich uczennic, Mariam, powiedziała kiedyś, gdy pracowałyśmy wspólnie nad dekoracją do przedstawienia:
-Zostanę kiedyś taką siostrą jak Ty.
-Mariam, ale ja wierzę w Jezusa.
-Ja też, przecież powiedziałaś, że to On cię tu przysłał.
-A co Twój Dziadek na to (Dziadek jest głową Rodu)?...
-Chyba nie będzie zbytnio zadowolony, bo Jezus raczej nie zapłaci za dużego dotu, no nie??
(Dot to opłata, którą mężczyzna płaci za żonę, jej rodzinie);-)