W ubiegłym tygodniu jeden z moich nauczycieli, miał wizytę u lekarza i poprosił o zastępstwo koleżeńskie... Ja przyszłam do klasy CE1 na lekcję plastyki i przy całym zamieszaniu ubiegłego tygodnia, nie miałam czasu wyszukać jakiegoś ambitnego tematu, realizowanego w jakiejś oryginalnej technice, więc skorzystałam ze standardów.
Zadałam temat: RODZINA!
Większość dzieci zaczęła liczyć na palcach ile osób musi narysować, niektórzy od razu przystąpili do dzieła, tylko Robert chwycił się za głowę, posmutniał i powiedział:
-MAWA TI MBI! (Oj ja biedny!)
-Robert, co się stało?
-Plastyka trwa tylko pół godziny, a nas w domu jest 24 i nie zdążę wszystkich narysować, a co dopiero pokolorować...
-Nic się nie martw, będziesz mógł dokończyć na następnych zajęciach...
I od razu uśmiech wrócił na jego twarz!
Nie jest biedny dlatego, że czasem nie wystarczy dla niego jedzenia, nie jest biedny dlatego, że z dwoma młodszymi braćmi ma na spółkę jedne buty, które już go trochę cisną, jest biedny, bo może z braku czasu pominąć kogoś, kto jest dla niego Najbliższy, Najważniejszy... I to jest BOŻE MYŚLENIE....
czwartek, 5 lutego 2015
piątek, 30 stycznia 2015
"...najważniejsze tak prędkie że nagle się staje...."
"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą..."
Chyba nikomu nie jest obcy ten cytat z wiersza ks. Jana Twardowskiego i chyba nikt nie może powiedzieć, że temat śmierci jest mu obojętny...
"Ludzie odchodzą szybko" i jak jeszcze??
Czasami odchodzą po cichu, a czasami w wielkim szumie.... czasami odchodzą samotni, a czasami otoczeni bliskimi, czasami odchodzą we śnie, czasami w chwili w której się najmniej spodziewają, nagle... czasami przygotowani oczekują na śmierć, ale tak właściwie czy to na nią oczekują... nie sądzę...
Od kiedy przyjechałam do Afryki, zastanawiałam się czy jest coś, czym różni się śmierć w Europie od tej w Afryce i odpowiedź którą znalazłam, ciągle jeszcze nie jest pełna, a może po prostu mnie nie satysfakcjonuje.... nie wiem... Jest chyba taka sama z drobną tylko różnicą, w Europie, w krajach, w których rozwój nauki i techniki jest bardziej zaawansowany, czasem można na chwilę "oszukać" śmierć, albo "poprosić" żeby jeszcze chwilkę poczekała...u nas nie, przychodzi i ...
"...najważniejsze tak prędkie że nagle się staje...."
NAJWAŻNIEJSZE- spotkanie, wyczekiwane przez całe życie, droga, która wiedzie do bram NIEBA....
We wtorek przyszła po Tatianę... uczennicę naszej szkoły... Tatiana miała 13 lat, chodziła do przedostatniej klasy, mieszkała w pobliskiej wiosce, była jedyną dziewczynką w domu, pozostali to chłopcy, była tancerką i należała również do Legionu Maryi... Przyszła w czwartek, zwolnić się z lekcji, bo nie czuła się najlepiej, w niedzielę trafiła do szpitala... w poniedziałek byłam u Niej z cukierkami... we wtorek rano była u Niej śmierć... Jeden z nauczycieli pojechał do wioski zapytać o której będzie pogrzeb.... Potem wspólna modlitwa z uczniami... Katecheza w każdej klasie o życiu wiecznym, o niebie, o przyjaźni dla której śmierć nie jest granicą i... W południe przyszli Jej Bracia zaprosić na pogrzeb... Tradycyjnie zanosi się rodzinie zmarłego jakieś wsparcie, trochę cukru, ryżu, drewno do kuchni... Poszliśmy z najstarszymi uczniami... leżała w swoim łóżku, w swojej chustce Legionerskiej, przy łóżku stała trumna, pusta, z kłódką, taką jaką się drzwi zamyka, bo przecież to były drzwi, które zamykały się na ziemi a otwierały w niebie.... Włożyłam Jej do trumny różaniec... Wyszliśmy na dwór, z jednej strony trumny siedziała Mama domu chleba, z drugiej mama domu słowa, domu mądrości...
Tuż przed zamknięciem trumny Mama prosiła:
-Zrób mi zdjęcie z moją Córką, nie mam Jej zdjęcia.
-Dam Ci zdjęcia, które mam w szkole.
-Ale ja chcę mieć zdjęcie z Nią, chociaż teraz...
Zrobiłam...
Potem Mama powiedziała...
-Mo kiri ndzoni, molenge ti mbi, na da ti Baba Nzapa... (Wracaj dobrze, dziecko moje, do domu Boga Ojca)...
I zamknęli trumnę, katechista opowiedział historię życia sakramentalnego i zaangażowania Tatiany w życie parafii, poprosił moich uczniów o poprowadzenie modlitwy i ......
"...żeby widzieć na prawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć..."
WSTAWIAJ SIĘ ZA NAMI!
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć..."
piątek, 12 grudnia 2014
Wzruszyło was kiedyś 5 zł?
Mnie dzisiaj po raz
pierwszy, choć muszę przyznać, że od jakiegoś czasu darzę tę monetę pewnym
sentymentem. A mianowicie bliska mojemu sercu Osoba, zaczęła zbierać 5-
złotówki, które dostawała w sklepach jako resztę z zakupów, albo, które
pojawiały się w jej portfelu przy innych okolicznościach. Odkładała, a gdy
uzbierała się niezła sumka wykorzystywała je na coś wyjątkowego i tak też
zwiedziła kawałek świata, nabyła kilka rzeczy, którymi cieszy się do
dzisiaj.... Przy pewnej okazji podzieliła się z moją Mamą tym pomysłem... a
Mama z nami... i tak też "dzięki tym monetom", jestem zaszczepiona na
kilka tropikalnych chorób i mam piękną górską kurtkę;-)
Ale wróćmy do
pytania.... Dzisiaj rano Ksiądz Augustino przywiózł mi 8 paczek, które
przyleciały samolotem wojskowym, paczek z prezentami dla moich dzieci.... za
niektóre nie wiem nawet komu dziękować.... Bóg wie.... i tak nie mając czasu na
nic, jak to w przedświątecznym ferworze bywa dostaliśmy jeszcze jedno dodatkowe
zadanie, rozpakować kartony.... Z moimi pomocnikami bywa to trudne, zwłaszcza
segregacja, bo Oni zamiast szybko ogarnąć każdą rzecz na swoje miejsce,
oglądają podziwiają, zachwycają się i jeszcze wiele innych pozytywnych uczuć
towarzyszy tej pracy, która potrafi się ciągnąć w nieskończoność... ale
nieskończoność pełna radości jest przecież celem naszego życia....;-) Tym razem
było jeszcze trudniej, bo dostaliśmy 2 kartony przepięknych książek, a zachwyt
towarzyszył przekładaniu każdej kolorowej kartki z osobna.... Gdy dotarliśmy do
pudełka z plecakami w jednym z nich znalazłam dwie pięciozłotówki.... czyli w
przeliczeniu na euro, 2,5 E, w przeliczeniu na nasze cfa 1,650, a w
przeliczeniu na ŻYCIE: 16 chlebów, albo leczenie na malarię dla jednego
dziecka, 1,5 kuwety manioku, czyli jedzenie dla jednej wielodzietnej rodziny na
3 dni, albo 1,5 litra benzyny, albo jedne porządniejsze klapki, albo 16
zeszytów...
Kochani dziękuję za
każdy grosz.... w przeliczeniu na życie to.... NIEBO!
sobota, 25 października 2014
Z dyrektorskich dylematów...
Co robią moi uczniowie w szkole w sobotę o 12:00???
Na proste pytania udzielają prostych odpowiedzi;-D
-Co robicie jeszcze w szkole?
-Zbieramy termity, pomyśleliśmy, że skoro ty nie przepadasz za nimi, nie będziesz miała nic przeciwko jak zjemy te z twojej posesji....
-A zjecie wszystkie na raz, czy potrzebujecie jakiś pojemniczek?
Takich Uczniów, życzę każdemu nauczycielowi....
Na proste pytania udzielają prostych odpowiedzi;-D
-Co robicie jeszcze w szkole?
-Zbieramy termity, pomyśleliśmy, że skoro ty nie przepadasz za nimi, nie będziesz miała nic przeciwko jak zjemy te z twojej posesji....
-A zjecie wszystkie na raz, czy potrzebujecie jakiś pojemniczek?
Takich Uczniów, życzę każdemu nauczycielowi....
Wyścig z deszczem...
Czy kobieta może
przegrać wyścig z nadchodzącą ulewą???
W żadnym wypadku!;
bo albo dojedzie do celu przed nawałnicą, albo po prostu zmoknie i będzie
musiała się przebrać, a przecież zmiana garderoby nie jest dla kobiety
przegraną, a może być wręcz nagrodą i niewinnym usprawiedliwieniem próżności;-D
Powoli kończy się
pora deszczowa, w wiosce mówią, że jeszcze 2 tygodnie, góra miesiąc... Po
prawie półrocznym bezsilnym i bezskutecznym denerwowaniu się na niewinne, a
wręcz pożyteczne krople z nieba, które zmieniają czasem misternie ułożony
harmonogram dnia, postanowiłam zawrzeć przymierze pokoju i zaprzyjaźnić się z
deszczem... Pierwsze przysłowiowe koty za płoty, a w nagrodę mam piękne
zdjęcia...
Właściwie miałam, do czasu kiedy byłam szczęśliwą posiadaczką mojego dysku, teraz jest on w posiadaniu innego szczęśliwego (mam nadzieję) posiadacza;-D
To ocalało bo było zapisane w innym folderze, czasem bałagan ratuje życie;-)
czwartek, 31 lipca 2014
...JEŚLI TYLKO BĘDZIE POKÓJ...
Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec.
- Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.
-Pojedziemy znowu na ryby???
-A w przyszłym roku też będą kolonie???
-Kiedy rozpocznie się szkoła???
-Wiesz, chciałbym, żeby w końcu, odpowiedzi na każde z naszych pytań o przyszłość nie zaczynały się od słów: "jeśli tylko będzie pokój"....
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec.
- Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.
-Pojedziemy znowu na ryby???
-A w przyszłym roku też będą kolonie???
-Kiedy rozpocznie się szkoła???
-Wiesz, chciałbym, żeby w końcu, odpowiedzi na każde z naszych pytań o przyszłość nie zaczynały się od słów: "jeśli tylko będzie pokój"....
czwartek, 3 lipca 2014
Dialog międzyreligijny...
Jedna z moich muzułmańskich uczennic, Mariam,
powiedziała kiedyś, gdy pracowałyśmy wspólnie nad dekoracją do przedstawienia:
-Zostanę kiedyś taką siostrą jak Ty.
-Mariam, ale ja wierzę w Jezusa.
-Ja też, przecież powiedziałaś, że to On cię tu
przysłał.
-A co Twój Dziadek na to (Dziadek jest głową
Rodu)?...
-Chyba nie będzie zbytnio zadowolony, bo Jezus
raczej nie zapłaci za dużego dotu, no nie??
(Dot to opłata, którą mężczyzna płaci
za żonę, jej rodzinie);-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)