czwartek, 13 czerwca 2013

Tuż za rogiem

W poniedziałek byłam w Pucku, dopinać na przysłowiowy "ostatni guzik" wszystkie sprawy związane z czwartkową animacją misyjną i aukcją prac dzieci z Afryki. Gdy przechodziłam obok Liceum, w którym 11 lat temu zdawałam maturę, podszedł do mnie chłopiec, miał pewnie około 10 lat, przywitał się grzecznie i zaczął iść krok w krok ze mną. Przemierzyliśmy wspólnie kilka metrów, po czym mój Towarzysz ośmielił się i zapytał:
-Lubi Pani ciastka?
Nad odpowiedzią nie myślałam zbyt długo, bo zdecydowanie lubię, ale przemknęła mi przez głowę jedna myśl, czy aż tak bardzo przytyłam, żeby obce dzieci zaczepiały mnie na ulicy takim pytaniem...?? Sprawa wyjaśniła się po kolejnych kilku krokach. Mój nowy Znajomy powiedział nieśmiało:
-Ja też lubię, ale nie mam 4 złote...
Po tych słowach spochmurniał... Niezwłocznie zapytałam:
-A jakie jest twoje ulubione ciastko?
-Szarlotka!
Powiedział z błyskiem w oku. Przeszliśmy na drugą stronę ulicy, nie dochodząc nawet do pasów, weszłam do cukierni i kupiłam szarlotkę. Mój Kolega czekał przed cukiernią, pewnie wstydził się wejść do środka. Gdy wróciłam z ciastkiem, Chłopiec szybko wyciągnął po nie rękę i powiedział:
-Właśnie takie lubię najbardziej...
I rozstaliśmy się, oboje z rozgrzanymi sercami i uśmiechem na ustach.
Rozejrzyjcie się wokoło, może przechodzicie obok Kogoś, kto też lubi ciastka!
 

niedziela, 2 czerwca 2013

"WYSTARCZY BYŚ BYŁ, NIC WIĘCEJ..."


 
Przed Świętami Bożego Narodzenia, w ramach inkulturacji, poszłam do jednego z domów, do zaprzyjaźnionej rodziny, aby dziewczynki zrobiły mi warkoczyki… uczesanie takiej fryzury, trwa ok. 3 godzin, ale po jakimś czasie zauważyłam, że moja fryzjerka zwolniła tempo, więc spytałam czy już ją bolą ręce, odpowiedź była przecząca, ale czesanie szło coraz wolniej, raz, drugi zapytałam i czekałam na rozwój sytuacji… po pewnym czasie jedna z dziewczynek, a w tym domu mieszka łącznie 25 osób- taka wielopokoleniowa rodzina, powiedziała bo jak Cię skończymy czesać to już pójdziesz do domu, a jak będziemy cię czesały wolno, to dłużej będziesz z nami… Niesamowite jest to, jak przy ich wielu brakach, niedostatkach i tak najbardziej liczy się obecność i bliskość drugiego człowieka… To była też sytuacja, która pokazała mi, żeby dzielić z nimi ich codzienność, po prostu być… ale też pokazało, że to nasze bycie musi być wymowne na tyle, żeby budziło tęsknotę za Jezusem…
 

sobota, 1 czerwca 2013

ANIOŁ Z POŁAMANYMI SKRZYDŁAMI


Każdy jest aniołem, czasem z połamanymi skrzydłami…
… i tak lata gdzie mu się podoba, swoją drogą, i w jakim tempie i na jakiej wysokości chce  i dopiero jak się któreś skrzydło, przez ten swój egoizm złamie,
to ląduje w ramionach Bożych, bo przecież trzeba w gips miłosierdzia skrzydło włożyć… ….czasem jest aniołem gotowym do lotu, ale jedno skrzydło jest uwiązane niteczką, do tego co ziemskie…
Zastanawiałeś się kiedyś-  Dlaczego Anioły mają połamane skrzydła???
Odpowiedzi udzielił mi dzisiaj jeden chłopiec, który przychodzi do nas, do domu co sobotę….
Ostatnio trochę narozrabiał, nakłamał, po prostu połamał sobie skrzydła….
I tak, żeby przemyślał, postanowił sobie coś i zaczął realizować, przestałam zwracać na Niego uwagę, skuteczna metoda i dla Niego i dla mnie, żebyśmy nauczyli się kochać bardziej….
Ale dziś, gdy mnie obserwował, jak mówiłam brewiarz, spojrzałam na Niego, a On z radością wykrzyknął:
-Zauważyła mnie!
 
Wniosek: Anioły łamią sobie skrzydła, bo nikt Ich nie zauważa!!!
Nie pozwólmy, by nasze Anioły latały z połamanymi skrzydłami!